Hearthstone: Blackrock mountain – część 3

Trzecim skrzydłem jest Blarckrock Spire, co na polski jest tłumaczone jako Iglica Czarnej Góry. Jest to ostatnie skrzydło tej przygody, w którym musimy zmierzyć się z trzema bossami. Podobnie, jak w dwóch poprzednich partach, odblokowanie możliwości zagrania kosztuje 700 monet. Ale co to dla nas?

Na naszej drodze jako pierwszy stanie Highlord Omokk.

Na normalu ma on 30 hp oraz hero power, który za 1 many zabija jednego z naszych zranionych stronników. Prawdę powiedziawszy, uważam, że jest to jeden z łatwiejszych do pokonania (oczywiście na normalu) bossów w tej przygodzie. Jak wygrać? Wystarczy wziąć jakikolwiek rush. Talia na mechach, face hunter, zoo – cokolwiek sobie na 100% poradzi z tym rywalem. Wystarczy stosować znienawidzoną przez wielu zasadę „all in the face” i po prostu napierać w rywala czym tylko mamy. Omokk nie ma w talii nic, co by mogło nas jakoś zaskoczyć. Jedynie co, to może sobie dodawać armoru i ciągnąć przy tym karty, ale jako, że w talii nic specjalnego nie ma, to nic niebezpiecznego za pewne nie dociągnie. Powiedzmy, że próbując grać jakąś control talią, moglibyśmy się napotkać z jakimiś problemami, ale i tak myślę, że czymkolwiek się nie zmierzymy z pierwszym bossem tego skrzydła, to odniesiemy zwycięstwo. Po pokonaniu Omokka, mamy możliwość walki z kolejnym bossem w tym skrzydle oraz otrzymujemy kartę dla huntera – Core Rager.

Sytuacja, jak to zwykle bywa, nieco komplikuje się na heroiku. Po pierwsze, co jest raczej naszym najmniejszym zmartwieniem, przeciwnik zaczyna mając 15 armoru. Dochodzi do tego fakt, że jego hero power kosztuje 0 many – wciąż do przeżycia! ALE! Hero power zmienia nieco swoje działanie, gdyż tym razem zabija nam i to co turę, bez wyjątku, jednego losowego stronnika (nie musi być zraniony, tak jak to było na normalu). Oczywiście talię przeciwnik też ma dużo silniejszą. Jak zatem sobie poradzić z rywalem na takim poziomie? Jeśli można powiedzieć, że na Omokka na normalu potrzebowaliśmy jakiejś taktyki, tak ona się tutaj nie zmienia. Warto mieć talię, która produkuje dużą ilość stronników oraz też takich, którzy posiadają agonię, która daje, że po śmierci, z naszego miniona powstaje nowy minion. Osobiście polecam tutaj spróbować nieco zmodyfikowanym demonlockiem. Imp-losion produkuje nam kilka minionów na raz, mamy opcję rozmnażania Imp Gang Bossa, do tego posiadamy karty takie jak Nerubian Egg, Piloted Shredder, Voidcaller, którzy po śmierci nam stworzą kolejne miniony. Właśnie czegoś takiego potrzebujemy! Jeśli mamy zrobione całe Naxxramas, przydatną kartą jest tez Kel Thuzad, gdyż jeśli tylko nie on zostanie wybrany przez hero power przeciwnika, który przypominam wybiera stronnika do zniszczenia losowo, to tak jakby nic nam się nie stało, gdyż Kel Thuzad nam od razu go przywróci do życia pod koniec tury.

Drugi w kolejności na naszej drodze po Iglicy Czarnej Góry jest General Drakkisath! Jest to pierwszy smok, z którym się mierzymy w Czarnej Górze, pomimo że jest ona znana właśnie ze smoków, ale spokojnie – większość bossów, których przyjdzie nam jeszcze pokonać w kolejnych skrzydłach to własnie latające, krwiożercze bestie.

Na normalu nasz rywal rozpoczyna walkę mając 50 hp, a jego hero power działa w taki sposób, że przez całą grę obaj gracze mają 1 many, ale za to wszystkie karty kosztują też 1. Zatem nie poużywamy sobie hero powera w tej walce! Warto wspomnieć, że nie działają tu karty, które dodatkowo obniżają koszt many, więc ani w mechach – mechwarper, ani Imperator Thaurissan, ani chociażby Pint-Siezed Summoner nie sprawią, że nasze karty będą kosztować 0. Po prostu możemy zagrać maksymalnie jedną kartę na turę. Tutaj, w przeciwieństwie do pierwszego bossa w tym skrzydle, nie możemy użyć decku, składającego się z dużej ilości tanich minionów, gdyż po prostu przegramy tą walkę z kretesem. Control, control i jeszcze raz control. Wspaniale się tu spisuje chociażby warrior control, albo jakikolwiek deck, który złożymy na poczekaniu, składający się z praktycznie samych „grubasów”. Perfekcyjną kartą, po którą warto robić muligan na początku jest Alexstrasza, gdyż po prostu wchodzi w 1 turze za 1 many i zmniejsza hp przeciwnika z 50 na 15, co daje nam niemal 100% wygraną na start. Po pokonaniu go, otrzymujemy dostęp do kolejnej, ostatniej walki w tym skrzydle oraz uniwersalnego rarowego smoka – Dragon Consort.

Jeśli chodzi o poziom heroiczny, po pierwsze rywal zaczyna mając 50 hp i 30 armoru, a po drugie, jego hero power co prawda dalej obniża koszt wszystkich kart do 1 many, ale jemu pozwala zagrać dwóch kart na turę, a nam tylko jedną w dalszym ciągu, tak jak na normalu. Dlatego na tym poziomie musimy zainwestować w karty, które znakomicie się spisują w takiej sytuacji, czyli są w stanie pozbyć się na raz dwóch minionów przeciwnika. Przykładami takich kart są np. : Foe Reaper 4000, który atakuje dwa cele jednocześnie, albo Sylvanas, którą możemy zabić jednego stronnika i przy tym np. przejąć drugiego, czy chociażby Force-Tank MAX, który ma Divine Shielda i jest w stanie sprzątnąć też dwójkę rywali. Oczywiście dalej perfekcyjnym dociągiem na pierwszą rękę jest Alexstrasza, bo jednak zmniejsza ilość obrażeń jakie musimy zadać o 35 punktów. I tak jak w większości heroicznych walk, świetnym wyborem jest Kel Thuzad, który może ładnie zablokować stół, gdyż zagrywając go z jakimś Tauntem, możemy być pewni, że rywal nie będzie nam atakował tego taunta (a jeśli będzie, to lepiej dla nas), póki nie będzie mógł jednocześnie pozbyć się Taunta jak i Kel Thuzada.

Ostatni na przeciw nam staje Rend Blackhand.

Tutaj sprawa jest o tyle nietypowa, że ciężko przewidzieć hero power przeciwnika, gdyż zmienia się on po każdym użyciu i staje się jednym z czterech, które ma on w zanadrzu. Na normalu rozpoczyna z takim, który przyzywa trzech stronników 1/1. Oprócz tego w zanadrzu są też: przyzwanie stronnika 3/1, przyzwanie stronnika 8/4 i przyzwanie dwóch stronników 1/1 z tauntem. Jak więc widać, rywal będzie się starał jak najszybciej zasypać stół swoimi minionami, a my musimy mu w tym przeszkadzać. Najlepszymi taliami do pokonania Blackhanda są takie z dużą ilością masowych spelli, które mogą czyścić mu stół. Możemy spróbować swoich sił np. hunterem, który ma Explosive Trapy i Unleash the Hounds (które w połączeniu z Jugglerem zrobi mu jeszcze większy pomiot), albo Warlockiem, który obecnie ma już 3 masowe spelle, co po 2 sztuki w decku daje nam naprawdę genialny board control. Dochodzą do tego pojedyncze moby jak np. Doomsayer. Oprócz huntera i warlocka, równie dobrze spisuje się tutaj Priest, który podobnie jak Warlock może na 3 rózne sposoby przeczyścić stół przeciwnika. Ja próbowałem też warriorem control, ale jeśli nie doszło na start perfekcyjnie, by czyścić od razu stół bez większych poświęceń, do czasu aż będzie można używać Brawli i jak zacznie się ten etap Warriora Control, w którym co turę wchodzi Legenda, to też było ciężko, także ja polecam jedną z tych trzech talii, które wymieniłem wcześniej.

Na poziomie heroicznym nie zmienia się taktyka, ani wybór talii z normala. Walka jak zawsze jest znacznie trudniejsza, gdyż po pierwsze Rend Blackhand zaczyna mając dodatkowo 15 armoru, a oprócz tego każdy z jego hero powerów, jest znacznie mocniejszy, gdyż : pierwszy przyzywa 3 stronników 2/2, drugi przyzywa jednego stronnika 5/4, trzeci przyzywa stronnika 8/8 i czwarty przyzywa dwóch stronników 2/2 z tauntami.

 

Po przejściu wszystkich bossów (oczywiście wystarczy na normalnym poziomie) otrzymujemy dostęp do dwóch wyzwań klasowych i tym razem są to wyzwania Priesta oraz Druida.

W pierwszym mierzymy się Priestem z Generalem Drakkisathem. Oczywiście walka jest dziecinnie prosta i bardzo przyjemna, gdyż dostajemy talię złożoną z praktycznie samych legend, co jak pamiętacie z tego artykułu, w przypadku tego rywala jest bardzo przydatne. Mamy w talii też Alexstraszę, Kel Thuzada i wszystko co najlepsze, by pokonać tego smoka bez najmniejszych problemów. Gdy już się z nim rozprawimy, otrzymujemy kartę dla Priesta – Twilight Whelp.

Jako Druid musimy pokonać ponownie najsilniejszego przeciwnika tego skrzydła, czyli Rend Blackhanda. Dostajemy talię, w której jest sporo minionów, które wchodza taniej za każdego stronnika, który umarł w danej turze. Pozwala nam to bez większych problemów szybko uzupełnić stół silnymi minionami, gdyż hero powery przeciwnika sprawiają, że niemal cały czas ma on pełno stronników na stole. Walka nie powinna mimo wszystko sprawić nikomu trudności i po pokonaniu ponownie Blackhanda otrzymujemy kartę do Druida, którą mieliśmy okazję używać już właśnie w tym wyzwaniu klasowym – Volcanic Lumberer.

 


Leave a comment