Hearthstone: Curse of Naxxramas – część 4

Zapraszam wszystkich serdecznie do Construct Quarter, czwartego skrzydła przygody Curse of Naxxramas!

Jest to pierwsza i zarazem ostatnie skrzydło w tej przygodzie, gdzie zmierzymy się aż z czterema bossami! Co to oznacza? To, co wszystkich na pewno cieszy najbardziej – więcej kart! Co więcej – dodam, że jest to chyba najważniejsze skrzydło całego rajdu, gdyż z każdego bossa dostajemy kartę, która jest, lub przynajmniej była, a może i jeszcze kiedyś będzie, bardzo potrzebna do kilku talii. Zaczynamy!

Pierwszy na naszej drodze staje Patchwerk!

Pierwszy raz jestem zmuszony stwierdzić, że ta walka nie jest prosta! I to nawet na normalu! Nasz rywal nie posiada w talii żadnych kart, nie dostaje też na początku tury obrażeń „fatigue”. Jedyne co posiada to broń i swój hero power. Broń ma znakomite statystyki 5/8. Co to oznacza? Jeśli nie zdołamy jakoś bronić się przed jego atakami, to mamy tylko 6 tur, a 5 jeśli on zaczyna, na zabicie go. Przetrzymanie ataków przez przykładowo dużą ilość tauntów też nie daje 100% na wygraną, gdyż broń ta posiada zdolność Deathrattle (Agonia), że gdy zostanie zniszczona, lub zużyta to wraca mu na rękę. Tak czy siak jest to najlepszy sposób na pokonanie go, zarówno na normalu jak i na heroiku. Trzeba przetrzymać jego napór, blokując jego ataki na wszelkie możliwe sposoby, a przy okazji go obijać. Polecam złożyć talię na magu. Dlaczego? Mirror Image dają 2 tury więcej za jedyne 1 many, do tego posiadamy karty takie jak Frostbolt, Ice Lance, Water Elemental, którymi możemy zamrażać przeciwnika. Ice Block, Ice Barrier również nam kupią dodatkowe tury! Co więcej możemy dołożyć do talii takie karty jak Harrison Jones, Acidic Swamp Ooze, żeby zniszczyć broń rywalowi, zawsze to nam też kupi jedną turę, w którą przykładowo nie będzie mógł użyć hero powera, bo będzie musiał zagrać na nowo broń z ręki. Na koniec, choć to już może nie ma aż takiej potrzeby na normalu, gdyż myślę, że na tym etapie już dacie sobie z nim radę, ale nigdy nie zaszkodzi mieć lepszą talię od razu, z którą od razu pójdziemy na heroika, dodam, że przydatnymi stronnikami są Spectral Knight oraz Fearie Dragon. Nie mogą zostać stargetowane przez hero power, więc nie zginą i będą od wyjścia do końca gry pomagać nam w tej walce.

Po pokonaniu tej bestii otrzymujemy kartę Undertaker. Niegdyś była podstawową kartą w wielu taliach, ale Blizzard stwierdził (słusznie), że była zbyt mocna i została na tyle osłabiona, że już raczej się jej nie widuje, ale kto wie? Może to się kiedyś zmieni?

Na heroiku walka zmienia się o tyle, że po pierwsze Patchwerk ma 45 życia, a po drugie jego broń ma tylko 4 ataku (jupi!), ALE za to posiada Windfury, więc na dobrą sprawę tu otrzymujemy nawet 8 obrażeń na turę. Tak więc tu szczególnie przydadzą się najlepiej wszystkie porady, co do budowy talii przeciw niemu, które wymieniłem już wcześniej przy normalu.

 

Drugim rywalem będzie Grobbulus!

Tu już wydaje mi się o wiele łatwiejsza walka aniżeli z poprzednikiem. Naszym zadaniem jest utrzymywanie przy życiu naszego stołu, by hero power Grobbulusa był praktycznie bezużyteczny. Oprócz tego w talii przeciwnika znajduje się jedna karta, która ma szansę nas zaskoczyć, szczególnie w połączeniu z np. Echoing Ooze, których kilka kopii jest w talii rywala, a jest nią zaklęcie Mutatin Injection, które za 3 many, daje stronnikowi +4/+4 oraz taunta (prowokację). Co by tutaj doradzić? Polecam nie grać face deckami, które skupiają się na „jednożyciowych” stronnikach. To byłoby całkowicie bez sensu, a tak to godne polecenia są moim zdaniem w szczególności dwie talie, którymi jednocześnie sobie świetnie poradzimy też na heroiku, a są nimi freeze mage oraz priest. Priest wiadomo, dzięki umiejętności leczenia może neutralizować działanie hero powera przeciwnika, do tego posiada kilka obszarów healów. Freeze mage z oczywistej przyczyny, że nie posiada za bardzo stronników i jest szczególnie nastawiony na przetrzymanie gry, czy zneutralizowanie stołu rywala, do czasu aż będziemy w stanie skończyć grę bez najmniejszych przeszkód.

Gdy już się z nim uporamy otrzymamy kartę Mad Scientist, która jest niezastąpiona w taliach, które opierają się na sekretach (może z wyjątkiem Sekret Paladyna, bo tam jest zwyczajnie niepotrzebna).

Na heroiku sprawa komplikuje się o tyle, że oczywiście musimy zadać 15 obrażeń więcej, z powodu 45 punktów życia przeciwnika. Do tego hero power jest ulepszony na dwa sposoby, po pierwsze zadaje 2 obrażenia zamiast 1, a po drugie kosztuje 0 many. W tym pojedynku z dwóch talii, które wymieniłem powyżej szczególny nacisk bym położył jednak na Freeze Mage’a, by dalej ten hero power nie był nam groźny, oprócz tego przetrzymamy stół do czasu dojścia Alexstraszy, która sprowadzi przeciwnika z 45 na 15 hp i dobicie go to będzie już czysta formalność.

 

Trzeci, ale tak jak wspomniałem na początku, tym razem nie ostatni Boss tego skrzydła – Gluth!

Jego główną bronią, dosłownie jest broń. Ściślej rzecz ujmując są to jego kły, które na normalu mają statystyki 1/5 oraz umiejętność, że za każdym razem gdy ginie stronnik z agonią, dostają one na stałe +2 ataku. Jak łatwo się domyślić talia Glutha składa się praktycznie z samych stronników posiadających zdolność Deathrattle. Ze względu na hero power przeciwnika, który może momentalnie pozbawić życia naszych stronników polecam nie używać kontrolnych talii, które opierają się na potężnych minionach, gdyż w tym pojedynku ta „potęga” okaże się ich słabością, bo co nam po stronniku przykładowo za 8 many, który zaraz będzie miał 1 hp i zginie tak łatwo jakby był za 1 many. Oprócz tego polecam nie brać talii, które posiadają swoich minionów z agonią, gdyż to dodatkowo będzie dopalało broń przeciwnika, choć szczerze powiedziawszy na normalu jeszcze nie robi to aż takiego znaczenia, ja bez problemu pokonałem go midrange hunterem, w którym sporo mam stronników z agonią i nieraz jego broń przez to dopaliłem. Mimo to nie okazał się on problemem i za pokonanie go otrzymałem kartę Zombie chow, która jest grywana w wielu taliach!

Na heroiku po pierwsze standardowo – 45 życia u rywala, po drugie hero power jest darmowy, a po trzecie Gluth wyposażył się tutaj w dużo potężniejsze kły, które bazowo mają już statystyki 3/5 i tak samo za każdego martwego stwora z agonią, otrzymują +2 do ataku. Jak sobie z tym poradzić? Tu już polecam wsadzić coś do niszczenia broni przeciwnika. Jak na normalu da się spokojnie bez tego obejść, tak tu już może być ciężko. Innym sposobem jest talia, którą polecałem również przy poprzednim bossie, czyli Freeze mage. Znowu przetrzymanie, przetrzymanie, zagranie Alex, która sprowadzi rywala na 15 hp i wykończenie. Strategia najlepsza!

 

Ostatnim, czwartm i pilnującym aż dwóch legend bossem jest Thaddius!

Na normalu boss ten raczej niczym konkretnym nie może nas zaskoczyć. Jedyne co niezwykłe to posiada karty w talii, które zwiększają punkty życia jego stronników o 2, co w efekcie z hero powerem w następnej turze zwiększy jego siłę ofensywną, jednak tym nie należy się zbytnio przejmować i osobiście twierdzę, że każdym deckiem jak tu spróbujecie swoim sił to dacie mu radę. Jedyne na co mogę zwrócić uwagę, byście to mieli na uwadze (masło maślane), że w talii przeciwnika można spodziewać się Lightning Stormów. Gdy już się z nim uporacie skrzydło możecie uznać za zakończone, otrzymujecie w nagrodę kartę Wailing Soul oraz dwie legendy, Feugena oraz Stalagga.

Na heroiku sprawa się komplikuje o tyle, że rywal zaczyna właśnie z tymi dwiema legendami w stole od pierwszej tury, z taką małą różnicą, że nie mają swoich efektów Deathrattle. Jednak mimo to musimy sobie poradzić z dwoma stworami mającymi 4/7 i 7/4 od pierwszej tury. Znakomity do tego byłby dociągnięty Big Game Hunter, albo np. Soulfire, Frostbolt, cokolwiek co ich powstrzyma lub ściągnie szybko co najmniej jednego z nich. Do tego w pojedynku tym możemy wykorzystać własnych Feugena i Stalagga, gdyż to może dać świetny efekt w połączeniu z zabitymi ich bliźniakami u naszego rywala. Standardowo mogę polecić też do tego starcia Freeze Mage’a , który powinien sobie świetnie tu dać radę tak jak i w poprzednich.

 

Klasowe wyzwania nawet nie wymagają większego komentarza, jak zawsze dostajemy gotowe talie, które są złożone w ten sposób, by z palcem w … pępku rozwalić naszych rywali bez mrugnięcia okiem. Tym razem dostajemy Warriora oraz Priesta, którymi musimy pokonać kolejno Grobbulusa i Thaddiusa. Warriorem otrzymamy kartę, bez której praktycznie żaden warrior nie istnieje – Death’s Bite, a dla Priesta równie ważny dla talii na nim – Dark Cultist.


Leave a comment