Muzyczna biblioteka Gracza (epizod 1)

Nawet najpaskudniejszy noob zawsze zwróci uwagę na muzykę, będącą jednym z nielicznych produktów w grach adresowanym również do osób, nigdy nie sięgających po tego typu rozrywkę. Choćby i źle dobrana, potrafi być piękna i utkwić głęboko w pamięci. Oczywiście, niemożliwym jest zebranie w jednym miejscu wszystkich najlepszych kompozycji, które towarzyszą nam na co dzień w wirtualnym świecie, ale zawsze istnieją takie utwory, o jakich jeszcze nie słyszeliście, a bez nich życie Waszych uszu i zmysłów jest znacznie uboższe, dlatego pora na trochę dawki subiektywnych rekomendacji. Wśród poniższych propozycji znalazły się tak pojedyncze utwory, jak i całe soundtracki, covery, aranżacje i inne cudaczne rozmaitości muzyczne. Proszę o oddelegowanie się do przesłuchania!

Spod szyldu Two Steps From Hell wyszło wiele genialnych soundtracków nie tylko do gier, ale i filmów. Z grona tych drugich warto przesłuchać przynajmniej Heart of Courage z hollywoodzkiej produkcji Jestem legendą. Z kolei powyższe Blackheart to jeden z utworów ze ścieżki dźwiękowej do The Elder Scrolls V: Skyrim. Cała płyta to kawał dobrej roboty i najprawdopodobniej najlepszy album wytwórni.

W gusta graczów i nie tylko trafiła także ścieżka dźwiękowa Akira Yamaoki z gry Silent Hill, od którego właściwie zaczęła się sława artysty. Jego muzykę klasyfikuje się jako dark ambient, industrial i trip hop, chociaż można tam znaleźć również kompozycje tchnące lekkim rockiem.

Jedną z ciekawszych okazała się oprawa muzyczna drugiej części przygód księcia perskiego Prince of Persia: Dusza wojownika. Wpada w uszy nie tylko fanów metalu, ale i koneserów innych gatunków. Twórcy zrezygnowali ze ścieżki w całości w tonie orientalnym na rzecz ostrzejszego brzmienia, ale z elementami egzotycznych motywów, do jakich seria przyzwyczaiła nas wcześniej.

Tajemnicza i dosyć zróżnicowana ścieżka dźwiękowa Metra 2033 z pewnością skradła niejedno serce, a właściwie to ucho. Miejscami ambientowa, miejscami bluesowo-funkowa, trochę hip-hopowa, trochę elektorniczna to świetnie zgrywająca się w wyjątkową całość mieszanka. Dla niektórych najlepszy soundtrack z gry wszechczasów.

Ostatnio pisaliśmy o grze Papers Please w całości, włącznie z oprawą muzyczną, stworzonej przez Lucasa Pope`a. Jego pozornie niewinny soundtrack, prawdopodobnie wygenerowany przy pomocy jednego z programów do komponowania, potrafi zaskoczyć nawet wymagających melomanów. Nawet jeśli nie trafia na playlisty przenośnych odtwarzaczy, bez wątpienia robi dobre wrażenie.

Kompozycje Ewana Dobsona może nie pojawiają się w wielkich produkcjach Ubisoftu czy Bethesda Softworks, do których premier dni odliczają rzesze graczy na całym świecie, ale wystarczy, powiedzmy, kwadrans spędzić na youtubowskim kanale artysty, by przekonać, że aż chciałoby się usłyszeć jego gitarowe manewry, grając w swoje ulubione tytuły. Nie tylko dla laików, ale i dla zawodowych muzyków niezwykłe jest to, w jaki sposób eksploatuje styl fingerstyle we własnych utworach. Wiele z nich przywodzi na myśl melodie z dzieciństwa w formacie midi, wydobywające się z pierwszych w domu gameboyów starszego rodzeństwa. Jeśli podoba Ci się Best Friends, z pewnością Twoje serce skradną i Level 40 oraz The Legend of the Brown Goat. Chociaż gitarzysta cierpi na zespół Tourette’a, ADHD i zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, ze swoim instrumentem sprawia wrażenie człowieka nadzwyczaj spokojnego.

Innym interesującym zjawiskiem serwisu Youtube jest Meets Metal – człowiek adaptujący do wersji metalowych znane wszystkim szlagiery i podkłady z filmów czy, ma się rozumieć, gier. Coś zatem idealnego dla wielbicieli mroczniejszego i mocniejszego brzmienia, co by mogli posłuchać Super Mario Bros, Contry, Tetrisa albo Assasina Creed we swojskim klimacie.

Wreszcie The Black Mages to instrumentalny zespół rockowy, wykonujący głównie muzykę z serii Final Fantasy. Największą popularnością cieszą się jednak ich nagrania z koncertów przy akompaniamencie orkiestry symfonicznej, choć zachęcam również do przesłuchania wersji studyjnych. Co prawda bez chóru, instrumentów smyczkowych czy sekcji dętej, lecz również godnych uwagi. Co w trawie piszczy powinni sprawdzić przynajmniej wielbiciele rocka i metalu – z pewnością będą usatysfakcjonowani.

A skoro już o Final Fantasy mowa to koniecznie trzeba przesłuchać aranżacji grupy Clash on the Big Bridge. Zdecydowanie dla wszystkich bez względu na zamiłowania muzyczne.

Ała


1 comment

  1. Sephiroth Kwiecień 28, 2014 8:06 pm 

    W końcu ktoś się wziął za stworzenie tak epickiego zestawienia !
    Od siebie dodam że aranżacje z Megamena w mocniejszej wersji są iście miodne dla uszu.

Leave a comment