Hearthstone: Curse of Naxxramas – część 1

Jak to już solidnie opisałem w serii artykułów na temat przygody w Hearthstone nazwanej „Blackrock mountain”, gra ta nie żyje wyłącznie PvP, lecz również PvE. Czarna Góra (jak to jest przetłumaczone na język polski) jest bowiem drugą przygodą, którą nam oferuje ten tytuł. Choć od początku moim celem było opisanie obydwu przygód, to postanowiłem zamienić je kolejnością, gdyż Blackrock była świeższa. Z czasem zastanawiałem się, czy opisanie pierwszej przygody, jaka się pojawiła w tej grze, czyli „Curse of Naxxramas”, ma jeszcze sens. Jednak należąc do kilku Hearthstone’owych grup na fejsie, codziennie spotykam się z postami osób, które albo dopiero zaczynają swoją przygodę z tym arcydziełem Blizzarda, albo po długiej przerwie wracają i nie mają zaczętej jeszcze żadnej przygody, a wiedzą, że wiele topowych talii potrzebują kart, które otrzymać możemy jedynie grając PvE. Szukają oni porad właśnie, które przygody robić najpierw, jakie karty z nich są potrzebne – tak więc czytając takie posty dosłownie codziennie, postanowiłem, że wciąż jest bardzo szerokie grono osób, którym poradnik jak przejść Naxxramas się przyda, a co więcej i co może ważniejsze, nic nie zapowiada, żeby takich osób zaczęło ubywać! Jedni przejdą tę przygodę, a w międzyczasie do gry dołączy dwa razy więcej nowych graczy, co też będą tego potrzebować!

A więc słowem wstępu o samej przygodzie. Została zainspirowana oczywiście rajdem dostępnym w grze World of Warcraft, o takiej samej nazwie. Dostępna jest już ponad rok, premiera była dnia 22 lipca 2014 roku, kiedy to weszło pierwsze skrzydło, o którym szczegółowo będzie mowa w tym artykule. Co ciekawe! W tej przygodzie pierwsze skrzydło było darmowe, każde kolejne już kosztowało, podobnie jak w Blackrock Mountain – 700 golda, licząc wirtualną walutą, lub około 6 euro licząc pieniężnie. Przygoda podzielona jest na 5 skrzydeł, w których łącznie mierzymy się z 15 różnymi bossami, a za całość otrzymamy aż 30 nowych kart, z czego 9 jest klasowych, a 21 neutralnych (w tym 6 legend!). Wiele z tych kart jest, jak już wspomniałem wcześniej, niemal niezbędne dla wielu podstawowych talii, dlatego jeśli ktoś ma dylemat, czy kupować skrzydła, czy paczki/areny, to myślę, że najpierw trzeba się wziąć do kupy i porobić te przygody, gdyż bez kilku kart z nich – ani rusz!

Zacznijmy więc! Pierwsze skrzydło zdecydowanie nie jest dla chorych na arachnofobię, czy inne robalofobię, o czym już sama nazwa mówi – Arachnid Quarter!

Jako pierwszy na naszej drodze staje Anub’Rekhan!

Jest to pierwszy boss z jakim ktokolwiek, kiedykolwiek mógł się mierzyć w Hearthstonie. Może dlatego walka z nim jest tak łatwa, by to była dla każdego dobra rozgrzewka i zachęta na kolejne zmagania! Jak widzimy powyżej, Anub za 2 many przyzywa stronnika 3/1, który jest … beznadziejny! Cóż to jest 1 hp? Cokolwiek go traduje, jakieś głupie mobki 1/1, hero powery maga, czy druida, każda możliwa obszarówka, każdy strzał nożownika i mógłbym tak wymieniać jeszcze długo. Tak więc o normalnym trybie nawet się nie będę zbytnio rozpisywał, gdyż jestem pewny, że każdy sobie z łatwością poradzi z tym rywalem. Po pokonaniu go, otrzymujemy pierwszą kartę z przygody, a jest nią – Haunted Creeper, który ma miejsce w dużej ilości decków takich jak : wszelakie huntery, zoo, paladyn na sekretach. Gorąco polecam!

Jeśli chodzi o heroik, tu już nie ma tak super łatwo. Pomijając nieodzowny fakt wszystkich trybów heroicznych, że musimy zdjąć przeciwnikowi więcej punktów życia, gdyż przeważnie mają oni przykładowo 15 armoru na start, dochodzi tu ulepszona moc specjalna, dzięki której zamiast przyzywać słabego stronnika 3/1, przyzywa niezwykle silnego … 4/4! W tym starciu dobrze by było zaprzyjaźnić się z dużą ilością tauntów, które najlepiej jakby były w stanie powstrzymać więcej niż jednego takiego stworka. Dobrą talią do tego starcia jest druid. Przy odpowiednim dociągu, możemy bardzo szybko wrzucić w stół taunty takie jak Druid of the Claw (4/6), który sam zabija dwóch. Do tego inne taunty w tym decku, takie jak 5/10, czy nawet te drzewce 8/8 też się spiszą. Swipe sprząta jednego i uszkadza innych, których można też już łatwiej dobić. Innym deckiem godnym polecenia w tym starciu jest chociażby handlock, który też stosunkowo szybko może zabudować sobie stół silnymi tauntami, a jeszcze obszarówka w postaci Shadowflame w połączeniu z przykładowo Ancient Watcherem, idealnie poczyści stół rywalowi. W sumie to tyle jeśli chodzi o porady, resztę pozostawiam Wam i Waszym taliom!

 

Następna na naszej drodze jest Grand Widow Fearlina!

Jej moc specjalna sprawia, że bije nas, lub nasze stwory (losowo) za tyle ile mamy kart na ręce. Oczywiście obrażenia lecą pociskami po 1. Dlatego tutaj nawet w normalnym trybie myślę, że warto nadmienić, by nie grać kontrolnymi deckami, typu warrior, handlock, gdyż ten hero power będzie miał możliwość dość szybko nas zniszczyć. Ale szybkie rush decki, poradzą sobie z nim bardzo dobrze. Wystarczy mieć dużo tanich kart, grać je gdy tylko mamy możliwość i hero power rywalki nie będzie dla nas najmniejszym zagrożeniem. Cóż więcej… Myślę, że wszystko inne pozostaje w kwestii Waszej rozgrywki, RNG, dociągu i to zarówno tu jak i na heroicznym poziomie, gdyż tam zmienia się tylko tyle, że oczywiście więcej hp musimy zdjąć plus ten hero power jest tańszy. Dlatego szybciej możliwie jak najszybciej musimy się wyzbyć kart z ręki, najlepiej robić muligan by mieć jak najtańsze karty na ręce, a taliami grać tak jak już wspomniałem, znastawionymi na rush, jak np. zoo. Za pokonanie jej otrzymujemy kartę Nerub’ar Weblord.

 

Trzecim i jednocześnie ostatnim bossem, z którym się mierzymy w tym skrzydle jest Maexxna!

Tu na normalny tryb polecam taktykę podobną jak w poprzedniej walce. Rush deck, dużo tanich minionów, czy kart, które przyzywają ich dużą ilość jak np. Unleash the Hounds u huntera. Mocą specjalną nasza oponentka wraca jednego, losowego, naszego stronnika na rękę, co kosztuje ją 3 many. Prawdę powiedziawszy, to przechodząc tę walkę na normalu, chyba tylko raz użyła tej mocy, więcej albo nie zdążyła, albo mogła po prostu coś lepszego zagrać z ręki, gdzie też nie ma zbytnio zniewalających kart. Na pewno sobie poradzicie, tylko radzę nie brać kontrolnych decków. Po pokonaniu jej otrzymujemy kolejną potrzebną gdzieniegdzie kartę, jaką jest Nerubian Egg oraz nagrodę za przejście całego skrzydła, jaką jest legendarna Maexxna we własnej osobie, ale prawdę mówiąc, już Nerubian Egg będący commonem jest bardziej grywalny niż ta legenda. Ale do kolekcji zawsze warto mieć!

Na poziomie heroicznym sprawa się komplikuje nieco. A mianowicie hero power jest darmowy, co sprawia, że jest bezwzględnie używany co kolejkę, a do tego wraca dwóch naszych stronników zamiast jednego. Jak sobie z tym poradzić? Rada jest według mnie jedna i stosunkowo prosta. Skupić się na stronnikach, które posiadają Battlecry (okrzyk bojowy) oraz tych co mają szarżę, czyli po wyjściu od razu zaatakują, potem wrócą nam na rękę i w kolejnej znowu i tak w kółko! Taktyka znienawidzona przez graczy w normalnej rozgrywce, tzw. Smorc, ale jest to moim zdaniem najprostszy sposób na wyjście zwycięsko z tego starcia!

 

Pozostały nam zatem wyzwania klasowe.

W pierwszym dostajemy deck Malfuriona, czyli druida, którym musimy pokonać Grand Widow Fearline. Zasady takie same jak podczas normalnej walki z nią, czyli pozbywamy się kart z ręki, by nie obrywać zbytnio z hero Powera. Oczywiście wygranie tego nie jest zbytnim problemem, gdyż wszystkie wyzwania klasowe są na tyle łatwe, by każdy bez problemu sobie z nimi poradził.

Drugie wyzwanie jest dla Rogue’a (łotra), w którym mierzymy się z Maexxną. Dostajem talię złożoną z tanich minionów, w zdecydowanej większości posiadających battlecry, także nawet użyty na nas hero power, nie robi zbytniego wrażenia, a wręcz czasem pomaga, ale nawet jest możliwość, że rywal go nie użyje ani razu.

 

 


Leave a comment