Hearthstone: Curse of Naxxramas – część 3

Tam tarararam! Przedstawiam kolejne, trzecie już skrzydło przygody w Hearthstone: Curse of Naxxramas! Część ta nosi nazwę Military Quarter, więc możemy na pewno spodziewać się zaciekłej walki! Jest to ostatnie skrzydło w tej przygodzie, w którym zmierzymy się z trzema Bossami.

Zmagania zaczynamy od walki z potężnym wojownikiem jakim jest Inspector Razuvious!

Jak widać powyżej – typowy wojownik, nawet punktów życia ma więcej aniżeli przeciętny boss na tym poziomie! Do tego hero power, który zadaje obrażenia gdzie chce, a do tego jeden więcej niż np. moc specjalna huntera. Na constructed taki power byłby OP, tutaj? Niekoniecznie. Przeciwnik zaczyna walkę mając w stole dwóch tauntów 0/7. My jednak również coś dostajemy od losu na start – musi być jakieś równouprawnienie, nawet w świecie Warcrafta. Otrzymujemy zaklęcie, które za 1 many pozwala nam przejąć kontrolę nad tymi dwoma tauntami. Czy to się przydaje? Bardzo! Pomijając oczywisty fakt, że za 1 many dostajemy w stół dwóch stronników, którzy chronią co najmniej 14 obrażeń, które mogłoby pójść nam w twarz (face is the place), to tym bardziej jest to pomocne przy specjalnym rodzaju broni jakimi dysponuje nasz rywal. Jest to Runiczny Miecz, który kosztuje jedyne 3 many, ma 5 ataku, 2 durability, a do tego obrażenia w bohatera zadaje podwójnie! Tak więc jak łatwo to policzyć wystarczą 3 ataki tej broni w naszą twarz (FACE IS THE PLACE!) byśmy byli martwi – nie wliczając w to oczywiście żadnych heali, czy armoru. Pomimo to walka nie powinna sprawić nikomu trudności, przejęcie tych dwóch tauntów daje nam wystarczająco czasu by zbudować sobie jakiś stół i pokonać przeciwnika. Poza tymi mieczami przeciwnik raczej nie ma w talii nic co specjalnie mogłoby nas zaskoczyć, no może oprócz Brawla, którego posiada bodajże 2 sztuki. Gdy już wyrównamy z nim rachunki (nie wiem czemu tak napisałem, tak jakby biedny, Bogu ducha winny Instruktor był nam coś winien) otrzymamy kartę Dancing Swords!

Heroik, heroik, heroik. Czy w tym jakże trudniejszym trybie napotkamy jakieś kłopoty? A i owszem! Po pierwsze, choć to chyba najmniej istotne, ilość punktów życia przeciwnika zwiększa się do 55. Oj tam! Do tego hero power staje się OP, ale już nie tylko wyobrażeniowo na Constructed, lecz i tu! Za zaledwie 1 many bije za 4! To już naprawdę może zaboleć! Jakby tego było mało – czas chyba na najgorszą część heroicznych ulepszeń Inspektora – owe miecze, które posiada on w talii, również uległy polepszeniu! Teraz bazowo mają one statystyki 10/2 i wciąż bijąc w twarz (powiem to trzeci raz – FACE IS THE PLACE) zadają podwójne obrażenia, więc wystarczy jeden ataku tej broni, by pozbawić nas 20 punktów życia! Jak więc sobie z tym poradzić? Otóż wątpię, czy jakaś zwykła talia, używana do ladderowania sobie tu poradzi. Gra zaczyna się w podobny sposób, więc rywal zaczyna mając dwóch gości 0/7 z tauntem, a my mamy spella, by ich przejąć. Jednak tym razem nie pomaga to nam aż w takim stopniu. Musimy zaopatrzyć się w naszej talii w dużą ilość tauntów oraz kart, które pozbawią rywala broni. Oprócz Acidic Swamp Ooze oraz Harrisona, którzy po prostu niszczą broń, można też wsadzić przykładowo Bloodsail Corsair! Odejmuje on 1 durability broni rywala, więc praktycznie ją niszczy przy wejściu w tym wypadku. Najlepszy moim zdaniem okazałby się tu Priest. Same taunty dużo mogą nie dać, bo przykładowo wystawiając takiego 2/4 z tauntem – schodzi on na hero Powera, dlatego trzeba się uzbroić po pierwsze w silniejszych stronników, a po drugie mieć możliwość ich ulepszania czy leczenia kartami jak podwojenie życia, Circle of Healing itp. Wierzę, że dzięki tym poradom, może też swoim przemyśleniom, na które ten tekst choć trochę mógł naprowadzić sobie z nim poradzicie!

 

Kolejny na naszej drodze staje Gothik the Harvester!

Cóż tu powiedzieć. Jest pewien moim zdaniem bardzo prosty sposób na poradzenie sobie z nim zarówno na normalu, jak i heroiku, ale o tym za moment. Najpierw przedstawię jedną nietypowość w naszym przeciwniku i sposób w jaki chciałby nas pokonać. Posiada on stronników, którzy po śmierci zamienią się w duchy, które przejdą na naszą stronę. Brzmi super, nie? Mamy powoli tworzącą się armię własnych duchów! Jednak w praktyce nie jest tak super. Po pierwsze nie mają one ataku, po drugie – co turę każdy z nich zadaje NAM 1 obrażenie w twarz. Brak ataku jest tu podwójnym minusem, bo po pierwsze nie pomogą nam, a po drugie, ciężej jest się ich pozbyć, bo nie możemy nawet nimi się zabić o stronników rywala. Na normalu jednak myślę, że czymkolwiek nie spróbujecie to dacie temu radę i tak, rywal nie ma żadnych innych potężnych kart w talii, więc to 30 hp zdejmiecie mu szybko, zanim te duchy zdążą zrobić kuku. Za wygranie walki otrzymacie kartę Spectral Knighta.

Na heroiku się już to trochę zmienia, razem z punktami życia przeciwnika, jak i jego hero Powerem, który teraz staje się pasywny, czyli jest używany bezwzględnie co turę, kosztuje 1 many maniej i oprócz doboru karty, dodaje jeszcze kryształ many. OP? Tak! Ale jest sposób, by to wykorzystać i by to był plus dla nas. Polecam spróbować sił mill roguem. Ja pokonałem Gothika na heroiku nim za pierwszym razem, jeszcze teraz dzięki Brannowi ( z najnowszej przygody ) jest to łatwiejsze. Czy może być dla mill rogua lepszy przeciwnik, niż taki, który co turę dociąga dwie karty zamiast jednej? Wątpię! Tu więcej myślę, że dodawać nie trzeba. – chcesz wygrać tę walkę bez większego trudu również na heroiku? Użyj mill rogua!

 

Ostatnim rywalem strzegącym tego skrzydła jest Baron Rivendare!

Tu mamy również ciekawą i dość nietypową walkę. Jak widać powyżej, przeciwnik ma tylko 7 hp. Tak! To nie jest błąd! Jednak razem z nim od samego początku na stole jest trzech jeźdźców 1/7, z których każdy sprawia, że bohater jest nieśmiertelny. Przepis więc jest prosty – zabić ich, a potem dobić jego. Jak się bliżej zastanowić istnieje cała MASA kart, które sprawiają, że ta walka jest banalna. Dwie zostały wyłączone z użycia, żeby nie było to całkowicie banalne – nie możemy użyć do tej walki Doomsayera oraz Equality. Jednak oprócz tego – Shadow Word: Pain, Cabal Shadow Priest, Stampeding Kodo, Mass Disspell, Hunter’s Mark, Execute, Brawl, Maexena, różnego rodzaju wyciszenia. Wygrać tu naprawdę nie jest ciężko. Na heroiku się niewiele zmienia – strażnicy do zabicia mają staty 2/7, więc dalej są podatne tym wszystkim kartom, a rywal ma 14 hp, więc wciąż nie jest to problem! Co więcej! I jest to zarówno sposób, dzięki któremu ja wygrałem i sprawił, że wybuchnąłem śmiechem, może i Doomsayera nie można mieć w talii w tej grze, ale wciąż można go dostać ze Shreddera! Właśnie ja nawet tego nie planując wystawiam w 4 turze Shreddera, który od razu ginie a tu wyskakuje Doomsayer i po grze! Najlepszymi wyborami do tego pojedynku jest bez wątpienia Priest oraz Warrior, ze względu na właśnie największą ilość kart klasowych, które tu robią pomiot. Po wygranej walce (oczywiście już na normalu) otrzymujemy dwie nowe karty – Deathlorda oraz legendarnego, właśnie przez nas pokonanego Barona Rivendare!

 

Wyzwania klasowe jak zawsze szybkie, łatwe, przyjemne i nie do przegrania. Tym razem dostajemy do dyspozycji talie Shamana oraz Warlocka, którymi musimy się zmierzyć kolejno z Gothikiem oraz Baronem. Za wygrane otrzymujemy dla Shamana kartę Reincarnate, a dla Warlocka Voidcallera, który jest niezbędny dla wielu czarnoksięskich talii.


Leave a comment