Hearthstone: League of Explorers – part 3

Witam serdecznie wszystkich w trzecim skrzydle do przygody League of Explorers! Tym razem zawędrowaliśmy do części zwanej The Ruined City. Przypominam, że ta przygoda, w odróżnieniu od poprzednich, posiada wyłącznie 4 skrzydła. Oznacza to, że zaczynamy właśnie zabawę z przedostatnim partem Ligi Odkrywców. Oczywiście dostarczy nam ona wielu użytecznych kart, tak więc nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić Was do wypełnienia jej, pokonując wszystkich bossów i zbierając z niej wszystkie karty!

Pierwszy na naszej drodze staje Lord Slitherspear!

Jak widzimy reprezentuje on rasę, której przedstawiciele nazywani są Nagami. Do tego sądząc po tytule i wyglądzie, jest dość wysoko postawiony wśród swoich. Jego hero power (moc specjalna) zmienia się w trakcie gry.

Po pierwsze zaczyna on z taką kartą w stole:

Dopóki ta karta żyje, jego hero power będzie przyzywał za darmo stwory (również Nagi), o statach kolejno 1/1, 2/1, 5/1. Z każdym użyciem będzie coraz to mocniejsze. Zabicie Cauldrona spowoduje zamianę mocy specjalnej na taką, która jest używana co turę pasywnie, kosztuje go 2 many i daje jedynie 2 ataku jego bohaterowi. Skutecznie blokuje to jego rękę, gdyż co turę musi użyć hero powera, który mało mu daje, więc tak jakby w każdej turze jest 2 many w plecy. Oprócz tego talia Slitherspeara składa się z wielu innych, normalnie niespotykanych kart. Są nimi również Nagi, które przykładowo mogą zadać jeden punkt obrażeń przy wejściu, czy są potężnym stworem z prowokacją o statystykach 3/6. Tak czy owak, walka bardzo łatwa. Zabicie Cauldrona daje nam gigantyczną przewagę, na którą rywal nie będzie miał żadnej odpowiedzi i spokojnie go wykończymy. Ciekawą kartą w talii rywala jest broń, która bazowo ma 1 ataku i 2 wytrzymałości, ale ma zasadę, że gdy przeciwnik (czyli my!) zagra kartę rarową (rzadką – niebieski kryształ) to zwiększa swoje staty o 1/1. Wciąż nie zagraża nam to zbytnio, ale mechanika działania bardzo ciekawa – może kiedyś Blizzard wprowadzi do powszechnego użytku kartę z podobnym działaniem, skoro tu już taką wymyślili i zaprezentowali? Kto wie.

Po pokonaniu władcy Nag otrzymujemy dwie nowe karty: Huge Toad oraz Gorillabot A-3. Jeśli chodzi o pierwszą, jest fajnym pickiem na arenie bez wątpienia. Na zwykłych grach zdecydowanie rzadziej widywana, ale też kilka razy się na nią natknąłem, więc z pewnością warto ją mieć w swojej kolekcji. Gorillabot jest znakomitym mechem, który dodał dużej świeżości taliom na mechach i potrafił zrobić dużą przewagę. Niestety talie na mechach się kończą wraz z wyjściem niebawem nowego dodatku, który wyrzuca z obiegu większość mechów, ale z pewnością one powrócą i tale na nich dalej będą grywane, a Gorillabot będzie jedną z głównych kart.

 

Na poziomie heroicznym walka oczywiście o niebo trudniejsza. Po pierwsze rywal nie zaczyna z Cauldronem w stole, więc nie pozbędziemy się tak szybko jego hero powera (Cauldron jest w decku, więc może wyjść z czasem). Do tego zmagania z mocą specjlaną Slitherspeara zaczynają się niewinnie, gdyż przywołuje on po prostu Nagę 1/1. Ale z każdym kolejnym użyciem (a przypominam, że robi to za darmo co turę) przyzywa się Naga o 1/1 lepsza, czyli w 2 turze 2/2, w 3 turze 3/3 itd. Aby pokonać go potrzebujemy dużej kontroli stołu. Polecanym deckiem do tego starcia jest Mill Rogue, Freeze Mage i różne inne talie specjalnie składane pod ten pojedynek, składające się z dużej ilości tauntów i przykładowo z Kel Thuzada. Rywal sobie z tym nie poradzi na bank.

 

Czas na drugiego rywala. Zwą go Giantfin!

Jest to gigantyczny murlok! W poprzedniej walce zmagaliśmy się z Nagami, teraz przyjdzie walczyć z Murlokami. Ponownie kluczem do zwycięstaw jest kontrola stołu. Rywal swoją mocą specjalną co turę używa tak jakby karty Divine Favor za 0 many, czyli uzupełnia sobie rękę do tylu kart ile my mamy. Co turę też sukcesywnie się zrzuca ze swojej ręki, dzięki temu, że większość jego stronników kosztuje 0-2 many. Obszarowe zaklęcia, Baron Geddon, Brawle i tego typu karty pomogą z łatwością przejść to zadanie. Do tego pierwszy raz swoje zastosowanie gdziekolwiek może znaleźć nie kto inny jak Hungry Crab! O ile komuś się ostał w kolekcji, zamiast być zamienionym na 100 pyłu, to można go użyć w tej walce. Cóż, więcej o tej walce nie mam co mówić, gdyż po prostu trzeba ją teraz przejść, pozbywając się jego murloków sukcesywnie.

Po pokonaniu go otrzymujemy dwie karty: Anyfin Can Happen oraz Murloc Tinyfin. To pierwsze jest genialną kartą, na której powstała nowa talia – Murlok Paladyna. To drugie … no bezużyteczne, ale mały murloczek jest bardzo słodki, więc warto i jego mieć w kolekcji!

Na poziomie heroicznym walka zmienia się o tyle, że rywal ma 50 kart w talii, więc jeśli ktoś chciał myśleć o grze na fatigue, to tu nie będzie ona taka łatwa, a do tego jego  hero power co turę dociąga mu po prostu 2 karty na rękę, niezależnie ile my ich mamy. Jak sobie tu poradzić? No cóż, myślę, że jest to bardzo łatwa walka używając Freeze Mage’a. Można dodać do niego kilka jeszcze kart z obszarowymi efektami, jak Unstable Ghoul, Explosive Sheep + te co są zawsze jak Flamestrike, Blizzard, Frostnova i Doomsayer. Nie masz Freeze Mage’a? Nie ma problemu – spróbuj Face Hunterem i zabij go szybciej niż on Ciebie. Dobry Juggler z psami zrobią robotę. Do tego można do decku dołożyć kartę legendarnego murloka, który dostanie staty za murloków naszego rywala, więc będziemy mieć stwora w talii za 4 many z 9 ataku i szarżą – NOT BAD. Inną polecaną talią jest też warrior. Obojętne czy patron, czy control, ważne by mieć sporo obszarowych efektów jak Death’s Bite’y, Whirlwindy, Revenge itp.

 

Trzecim i jednocześnie ostatnim bossem w tym skrzydle jest Lady Nazj’ar.

Cóż, jest to chyba najprzyjemniejsza i najśmieszniejsza walka z wszystkich walk na wszystkich przygodach. RNG gra tu główną rolę. Jej moc specjalna działa w taki sposób, że pod koniec jej tury zamienia wszystkich stronników na stole w innych, losowych, których koszt many jest o 1 większy. Tu nie ma co się rozpisywać i wymyślać specjalnych taktyk. Trzeba zagrać aggro talią, typu hunter, zoolock itp. Ważne jest żeby w 1 turze już móc wystawić jakiegoś stronnika i potem robić to co turę. Gwarantowana świetna zabawa!

Po wygranej otrzymujemy 4 karty: Pit Snake – bezużyteczne, Naga Sea Witch – powstała talia bazująca na tej karcie, jednak uważam to za bardziej fundeck, Jungle Moonikn – do tej pory nie widziałem go ani razu w normalnej talii oraz Sir Finley Mrrgglton, który ratuje honor tej walki i jest świetną legendą, mającą swoje zastosowanie w dużej ilości talii!

Na poziomie heroicznym walka ta jest o niebo trudniejsza, gdyż moc specjalna zamienia teraz tylko stronników Lady Nazj’ar. Naszym się nic nie dzieje, przez co walka stronnikami będzie z góry przegrana. Kolejny raz do tego starcia polecam po prostu Freeze Mage’a, który dominuje w tym skrzydle.

 

Na koniec pozostają wyzwania klasowe, których jest aż 3 w tym skrzydle. Będziemy grać shamanem, priestem i hunterem otrzymując kolejno: Anyfin is awesome, Entomb oraz Dart Trap. Wszystkie z tych kart mają swoje zastosowanie, jednak karta shamana i huntera jest naprawdę bardzo sporadycznie widywana (przynajmniej teraz, może kiedyś będą częściej), ale za to Entomb… Ta karta całkowicie zmieniła Priesta na bardzo denerwujący deck. Świetna karta, która obowiązkowo musi znaleźć się w każdym decku na kapłanie.


Leave a comment