Opowieści z Pogranicza – nowa, niezła przygoda od Telltale

Ostatnio opowiadaliśmy Wam o hicie od studia Telltale Games, „Wilku pośród Nas”, jak również wspominaliśmy, że nie jest to jedyna godna uwagi produkcja spod szyldu kalifornijskiej firmy. Właśnie jesteśmy w środku rozgrywki „Tales from the Borderlands” (w tłumaczeniu polskim „Opowieści z Pogranicza”), jak możecie się już domyślić, osadzonej w uniwersum popularnej od lat strzelaniny. Ekipa od „The Walking Dead” po raz kolejny udowadnia, jak to potrafi robić przygodowe cuda czerpiąc z innych, popularnych uniwersów. Zaczęli w roku 2004, wydając Telltale Texas Hold’em, później całą garść serii „Sam & Max” oraz „Tales of Monkey Island” czy „Back to the Future”, ale dopiero w 2012 podbili rynek „The Walking Dead” i nieco późniejszym „The Wolf Among Us”. Wygląda na to, że i ten rok zapisze się w historii Telltale Games pogrubioną czcionką z racji publikacji „Opowieści z Pogranicza”.

Mamy tu do czynienia z trochę inną konwencją niż w przypadku „Wilka…”, ponieważ tym razem twórcy postawili na elementy akcji oraz poczucie humoru. Komediowy charakter gry łatwo dostrzec od samego początku, chociaż i ciekawych intryg nie brakuje, to przeważają jednak sceny zabawne, często przepełnione czarnym humorem. Z kolei postacie to cała gama ekscentryków, usiłujących podbić świat bądź po prostu wyjść z kłopotów, w jakie uprzednio trzeba było się wpakować. Zarówno główni bohaterowie, jak i poboczni, to nieźli kombinatorzy – każdy posiada specjalne i unikatowe umiejętności, nie daliby sobie więc rady bez wzajemnej pomocy i współpracy drużynowej. Nieco przypominają zespoły niesamowitych hochsztaplerów z komediowych filmów akcji – stale pakują się w tarapaty, by później jakimś niezwykłym fartem wyjść z nich niemalże bez szwanku. Są przy tym jednak naprawdę sympatyczni i pomimo częstej goryczy w relacjach między postaciami chyba naprawdę można mówić tutaj o przyjaźni, chociaż oczywiście to już zależy od naszych decyzji w kwestii zachowania wobec innych – możemy być niemili, egoistyczni i skupić się wyłącznie na wykorzystaniu innych dla osiągnięcia własnych celów albo możemy pomyśleć także o reszcie tej bandy nieudaczników i starać się utrzymać z nią dobry kontakt, a nawet martwić się o druhów.

Jak przystało na nowy projekt, twórcy zadbali o to, by nie zabrakło innowacji nie tylko w wymierze fabularno-klimatycznym i urozmaicili rozgrywkę wprowadzając dwóch głównych bohaterów w miejsce jednego, w dodatku dwóch znacznie różniących się w kwestii charakteru i umiejętności. Te ostatnie zaczynają tu bowiem odgrywać większą rolę niż dotychczas – już nie tylko musimy decydować o tym czy owym i ewentualnie walczyć, ale posiadamy niezwykłe zdolności.

Pierwszy z oddanych nam w sterowanie bohaterów to Rhys będący w polskim, całkiem trafionym tłumaczeniu „korposzczurem” – spodziewa się awansu, a tymczasem nagle władze w firmie się zmieniają i zostaje niesprawiedliwie zdegradowany do funkcji sprzątacza, przez co postanawia zemścić się na nowym dyrektorze, trochę nie mierząc sił na zamiary. Posiada rękę robota, dzięki której w praktycznie każdej chwili może połączyć się z siecią, zadzwonić do kogoś czy sterować dużym, bojowym robociakiem większości przypominającym zapewne machiny z uniwersum Transformersów.

Druga postać to Fiona i bynajmniej nie jest ona zieloną żoną Shreka i nie mieszka na cuchnących bagnach. Od dziecka szkolona na oszustkę i złodziejkę usiłuje przetrwać w okrutnych warunkach panujących na planecie Pandora, gdzie rządzą bandyci i łatwo wpaść w poważne kłopoty. Fiona nie stara się jednak ich unikać, próbując za wszelką cenę w szybki sposób zdobyć jakieś środki finansowe: kradnie, przeszukuje zwłoki, zbiera to, co leży na ulicy i może mieć jakąś wartość. Jej zdolność w grze to paradoksalnie możliwość posiadania pieniędzy – wyłącznie w jej przypadku odgrywa rolę, ile akurat znajduje się w jej kieszeni, nad czym czuwa licznik znajdujący się w prawym, górnym rogu ekranu. Później sporo da się załatwić dzięki tym funduszom, np. przekupimy kafara na wejściu do knajpy albo nabędziemy wrogo wyglądającą maskę na śmiertelnie niebezpieczny wyścig.

Poza zelektryzowanym Rhysem i cwaną Fioną w świecie „Opowieści z Pogranicza” w naszej drużynie znajdziemy przebiegłego i inteligentnego, choć bojaźliwego, księgowego oraz siostrę Fiony, również wychowaną na niewspółpracującego z prawem człowieka. Akcja tytułu rozgrywa się po historiach znanych z „Borderlands 2”, ale znajomośc fabuły i serii tej strzelaniny z elementami RPG nie jest konieczny, by dobrze bawić się przy produkcie od Telltale. Co ciekawe, pozwala nam on na dwa sposoby spojrzeć na te same sytuacje, ponieważ każde z dwójki głównych bohaterów opowiada swoją wersję wydarzeń i czasami mogę się one naprawdę znacznie od siebie różnić, co jest powodem licznych, zabawnych momentów w opowieści.

Jeżeli macie więc ochotę na coś lżejszego niż „The Walking Dead” czy „Wilk pośród Nas”, na coś z dużą dozą dobrego humoru i kuriozalnymi, komediowymi scenami, „Opowieści z Pogranicza” są dla Was idealną propozycją. Do tego trzeba zauważyć, że dowcipy z gry do naiwnych nie należą i powinny, przynajmniej po części, zaspokoić oczekiwania nawet najbardziej wymagających, których rzadko kiedy udaje się rozbawić. Oprócz komizmu sytuacyjnego mamy tu także postacie mające szanse stania się kultowymi pokroju Osioła ze” Shreka” czy Sida z „Epoki Lodowcowej” – mowa tu np. o szaleńcu prowadzącym muzeum zakonserwowanych zwłok. Rozczarować mogą się ci, którzy szukają tu jakiegoś głębszego przekazu, chociaż wnikliwe oko i takie dostrzeże, np. w motywach związanych z pracą w gigantycznej korporacji pełnej specyficznych osobowości, jakie pojawiają się w każdej placówce (np. zły szef czy dobra koleżanka nieustannie naciągająca nas na stawianie jej lunchu).

Na tę chwilę wydano niestety zaledwie trzy odcinki „Opowieści z Pogranicza”, a polskie tłumaczenie powstało wyłącznie do pierwszego, na przestrzeni najbliższych miesięcy udostępnione zostaną jednak jeszcze dwa odcinki z wszystkich pięciu, a i w niedalekiej perspektywie powinny pojawić się i świetne spolszczenia przygotowywane przez ekipę z Graj Po Polsku. Jeżeli chcecie być na bieżąco z sygnowanymi przez nich przeniesieniami na nasz rodzimy grunt językowy, polubcie funpage organizacji na Facebooku. Zapewne rozbawią nas jeszcze niejednym „korposzczurem” czy inną sugestią do popularnych w naszym kraju określeń.


Leave a comment