Dragon Age: Inkwizycja – erpeg inny niż Wiedźmin

Z końcem ubiegłego roku, a dokładnie 20 listopada na rynku polskim, światło dzienne ujrzała produkcja cRPG „Dragon Age: Inquisition”, która trochę niespodziewanie okazała się wielkim sukcesem, a na pewno większym niż również debiutujące w tym okresie, lecz z początku dosyć problematyczne, „Assassin`s Creed: Unity” – nie bez powodu wyśmiane, wykpione i obrzucone błotem przez internautów. Aktualnie rozgrywka w paryskim tworze Ubisoftu nie przysparza nam już tak wielu kłopotów, o czym pisaliśmy niedawno, ale opinii wielu to już nie zmieni, podobnie jak i faktu, że końcówka roku 2014 zamiast do francuskiego giganta należała do wspomnianej produkcji „Dragon Age: Inquisition” i to o niej w ramach przypomnienia teraz Wam opowiemy.

„Inkwizycja” to już trzecia odsłona serii przygotowywanej od lat przez studio BioWare i, jak można się domyślić, powracamy w niej do świata Thedas, gdzie wcielamy się w nowego bohatera, który z czasem stanie się wielkim inkwizytorem (m.in. stąd taki podtytuł, a nie inny), ale najpierw czekają go inne, interesujące przygody. Akcja rozgrywa się aż dziesięć lat po jedynce i zaledwie dwa miesiące po dwójce; nasza postać przeżywa masowy mord na ważnym spotkaniu Templariuszy z magami, po którym okaże się, że musimy odkryć, co za jeden gagatek sprowadził potwory do świata żywych. Jak przystało na prawdziwego erpega (nie wchodząc już w kwestię, na ile erpegowska jest „Inkwizycja”), dla naszego bohatera wybieramy klasę (do wyboru, do koloru: wojownik, łotrzyk bądź mag), płeć, imię, wygląd, rasę (tu znów do wyboru, do koloru: człowiek, elf, krasnolud oraz qunari). Do tego zestawu dobieramy sobie trzech towarzyszy, którzy nie tylko będą dla nas cennym wsparciem podczas licznych potyczek, ale i urozmaicą fabułę czy przynajmniej na chwilę zdobędą nasze serce i…ciało, „Dragon Age” nie od dzisiaj bowiem znane jest z romansów między bohaterami, a i my zadecydujemy też, czy będą to relacje heteroseksualne czy homoseksualne i z kim – taka to wpleciona dodatkowo urocza telenowela.

W grze oczywiście podejmujemy jeszcze całą masę innych decyzji – przewodzimy w końcu inkwizycji i znajdujemy się w świecie cRPG. Chociaż to my wydajemy się tu być ofiarą, wspomniany mord na uczcie ma dla nas raczej przykre konsekwencje – jesteśmy wrogiem publicznym i to on nas zależy, czy pokażemy nasza dobrą stronę i wrócimy do łask otoczenia, czy będziemy despotyczni i wszystkich zastraszymy, czyli jak zwykle mamy do wyboru bycie dobrym lub złym – która droga opłaca się bardziej, najlepiej przekonajcie się już na własnej skórze.

Całość urozmaicają ciekawe, charakterystyczne postacie – znajdziemy wśród nich Żelaznego Byka, elfa Solasa, intrygującego Cola czy Vivienne o przydomku „Żelazna Dama”. Nasi potencjalni towarzysze oczywiście zostali zróżnicowani pod względem rasy, płci i umiejętności tak, byśmy spokojnie mieli, w czym przebierać podczas ciągnącej się godzinami rozgrywki oraz z kim nawiązywać różnego typu relacje.

Niestety pomimo całego swojego uroku w pewnym momencie „Dragon Age: Inkwizycja” może nas trochę znużyć, kiedy naszym głównym celem staje jak najszybsze, powoli półautomatyczne zamykanie licznych portali, przez które potwory dostają się do świata ludzi, elfów i innych ras. Oprócz magicznych przejść będziemy mieć do czynienia z barankami, pieskami i innymi zwierzakami. Co ciekawe,  w grze mamy okazję niektóre z nich pogłaskać i to nie tylko najlepszego, czworonożnego przyjaciela człowieka, ale i tego puszystego, białego, kojarzonego przede wszystkim jako źródło wełny.

Przejście gry w stu procentach może zająć Wam nawet ponad 200 godzin, twórcy przygotowali dla nas bowiem wystarczająco dużo misji, by nawet najbardziej wytrwałym nie chciało się ich wszystkich realizować, zwłaszcza że wiele z nich się powtarza i sprowadza do kilkukrotnego czy nawet kilkunastokrotnego wykonania tej samej czynności. Wielbicielom gatunku nie sprawi to jednak żadnego zawodu, ponieważ eksploracja rozległego świata (mapa jest naprawdę ogromna!) sprawia naprawdę dużo frajdy. Jest również, na czym zawiesić oko, i nie chodzi mi tutaj o kobiece charaktery pojawiające się na naszej drodze, lecz samą oprawę wizualną, która robi naprawdę dobre wrażenie, chociaż czasami razić przedłatkowa może sztuczność faktury włosów bohaterów wyglądająca jak domalowana przez krnąbrnego sześciolatka na ścianie.

Wydaje się, że „Dragon Age: Inkwizycja” nie rozczarowało nikogo pomimo drobnych uciążliwości rozgrywki czy błędów i jest tytułem, do którego nie tylko warto zajrzeć, ale nawet trzeba. Jak to zwykle bywa, nie każdemu przypadnie wystarczająco do gustu, by mieć cierpliwość na pokonanie go w 100%, lecz żaden szanujący się erpegista nie może przejść obok niego obojętnie i musi przynajmniej posmakować jego wyjątkowego klimatu i uniwersum. Jest to jednak jeden z najlepszych erpegów, jakie wyszły ostatnio (tak, tak, na rynek trafił właśnie „Wiedźmin 3: Dziki Gon”, więc nie tylko każdy Polak zasugeruje, że Geralt to lepszy produkt, co nie zmienia faktu, że „Dragon Age: Inkwizycja” znajduje się w czołówce gatunku i nie bez powodu zyskała taką popularność i tyle nagród). Bez wątpienia studio BioWare wykonało kawał dobrej roboty, która ucieszyła rzesze graczy i uznawana jest za najlepszą odsłonę serii. Jeśli szukacie więc świeżej dawki RPG, którą nie będzie „Wiedźmin 3”, zajrzyjcie do świata „Inkwizycji”.

Jeśli zaś chcielibyście wybrać się w tę podróż, ale nie jesteście pewni, czy Wasz pecet ją udźwignie, mamy dla Was dobrą wiadomość – z tytułem nie powinien mieć problemów nawet komputer kupiony parę lat temu. Musicie się jednak liczyć z tym, że spełniając jedynie minimalne wymagania sprzętowe, nie możecie liczyć na spektakularne wrażenia wizualne. Produkcja dostępna jest oczywiście również na konsole nowej generacji (PlayStation 4 i Xboksa One) oraz starsze (PlayStation 3 i Xboksa 360) – te drugie zwłaszcza mogą być dużą zachętą dla tych, którzy na nową generację się jeszcze nie przerzucili. Aktualnie najciekawsze produkcje oferowane są wyłącznie na najnowsze sprzęty, ale tym razem Xboksowcy 360 i właściciele PS3 nie muszą czuć się pokrzywdzeni.

Do spełnienia minimalnych wymagać sprzętowych PC potrzebujecie:

  • Systemu operacyjnego 64-bitowego Windows 7 bądź Windows 8.1
  • Procesora czterordzeniowego Intel 2 GHz bądź czterordzeniowego AMD 2,5 GHz
  • 4 GB pamięci RAM
  • Karty graficznej Nvidia GeForce 8800 GT bądź AMD Radeon HD 4870 z 512 MB pamięci
  • 26 GB wolnego miejsca na dysku twardym
  • aktywacji w usłudze Origin

Z kolei do spełnienia rekomendowanych wymagań sprzętowych PC konieczne będą:

  • System operacyjny 64-bitowy Windows 7 bądź Windows 8.1
  • Procesor czterordzeniowy Intel 3 GHz bądź sześciordzeniowy AMD 3,2 GHz
  • 8 GB pamięci RAM
  • Karta graficzna Nvidia GeForce GTX 660 bądź AMD Radeon HD 7870 bądź AMD R9 270 z 2 GB pamięci
  • jak wyżej, 26 GB wolnego miejsca na dysku twardym
  • i znów jak wyżej, aktywacja w usłudze Origin


Leave a comment