Śródziemie: Cień Mordoru!

Pragnę przedstawić grę, która bezkonkurencyjnie może być  nazwana najlepszą grą single player w jaką zagrałem od dobrych kilku lat – Śródziemie: Cień Mordoru!

 

Jest to gra akcji, która została osadzona w (przynajmniej dla mnie) najlepszym możliwym uniwersum, czyli w świecie Władcy Pierścieni. Twórcami gry jest studio Monolith Productions, czyli twórcy przykładowo znanego tytułu „F.E.A.R”. I z całym szacunkiem dla fanów tej gry (ja też nic do niej nie mam i miło wspominam, mimo, że grałem tylko fragment), ale porównanie tych dwóch gier to jak porównac grę Peszko do Messiego – oczywiście na rzecz Mordoru! Zarazem z przyjemnością ogłaszam, że do zaszczytnego grona tytułów gier Single Player, które w ostatnich latach przeszedłem w całości, gdzie znajdował się wyłącznie opisywany przeze mnie w jednym z wcześniejszych artykułów „Heavy Rain”- dołącza właśnie ten tytuł! Co jest ogromnym komplementem zważywszy na moje umiłowanie do gier online i zawsze pojawiająca się niechęć do grania w gry, które można przejść – jednak w tym wypadku to była przyjemność i zaszczyt!

Zacznijmy od strony technicznej – gra dostępna jest na większość platform, czyli PC, PS3, PS4, Xbox360 i Xbox One. Oczywiście im lepsza platforma, tym lepsza grafika – a tu z ręką na sercu mogę przyznać, że ta jest zniewalająca do kwadratu! Przynajmniej jeśli chodzi o Play Station 4, na którym to ja miałem przyjemność zmagać się z tą grą. Każdy szczegół jest dopracowany idealnie, nieważne czy idziemy, czy biegniemy, czy walczymy – wszystko jest tak pięknie i realistycznie zrobione, że mogłoby się wydawać, że oglądamy film. Jeśli chodzi o komputer wymagania sprzętowe wyglądają tak: Rekomendowane: Core i7 3.4 GHz, 8 GB RAM, karta grafiki 2 GB (GeForce GTX 670 lub lepsza), 40 GB HDD, Windows 7/8 64-bit.

 

W grze wcielamy się w postać Taliona – doświadczonego strażnika (coś w stylu Aragorna we Władcy Pierścieni), który na samym początku gry zostaje zaatakowany przez najstraszniejszego poplecznika Saurona. Traci przy tym rodzinę oraz sam zostaje zamordowany. Koniec gry? Główny bohater zginął i tyle? Oj nie! Zostajemy bowiem wskrzeszeni przez ducha elfa, który nie pamięta swojej przeszłości i chce żebyśmy pomogli mu ją odkryć. Przy tym obdarza nas pewnymi specjalnymi mocami. Głównym celem gry oraz główną fabułą jest dotarcie w głąb Mordoru, odnalezienie wszystkich, którzy byli odpowiedzialni za rzeź na naszej rodzinie i oczywiście ZEMSTA.  Do tego jest cała masa misji pobocznych, możliwość zbierania artefaktów, które pomagają odkryć prawdę o naszym przyjacielu duchu. Posiadamy trzy rodzaje oręża – miecz, łuk oraz sztylet. Do każdej z tych broni są oddzielne misje, które pomagają w nauczeniu się perfekcyjnego władania nimi oraz „kłują legendę”.  Do tego dochodzą wyzwania łowieckie, w których polujemy na różne zwierzęta/bestie oraz wyzwania zbierackie, w których musimy odnajdywać konkretne zioła.

 

Gra głównie opiera się na bardzo rozbudowanym systemie walki z czasem bardzo dużą ilością przeciwników. Najczęściej są to orkowie oraz uruk-hai. Walka bardzo przypomina tą z Assassin Creeda, lecz moim zdaniem jest dużo bardziej dopracowana, bardziej realistyczna i posiada więcej opcji. Posiadamy możliwość wielu kombinacji ciosów, im dłużej gramy, tym więcej kombinacji możemy się uczyć, gdyż oczywiście dostępne są „drzewka” umiejętności, które możemy wykupywać dzięki zdobywanemu doświadczeniu oraz złocie. Czymś co dodaje ogromnego smaczku tej grze jest sztuczna inteligencja. Każdy ork (których są tysiące!) posiada własne imię, własne cechy, słabe i mocne strony. Wrogowie nas pamiętają i mogą również na nas levelować. Przykładowo giniemy w jakiejś walce – ork, który nas zabił będzie nas pamiętał, a przy tym za zabicie nas zdobywa level i następnym razem będzie silniejszy! Coś niesamowitego! Do tego orkowie walczą też między sobą o władzę, w zależności od pozycji orka, takiej walki możemy się spodziewać – to znaczy, zwykły ork nie jest trudnym celem i ginie na kilka ciosów mieczem, ale Orkowie mają też swoich dowódców oraz wodzów, z którymi walka już nie jest taka łatwa i szybka! Nieraz orkowie mogą levelować na sobie nawzajem nawet nie zabijając nas, gdy w walce między sobą jeden zabije drugiego – wówczas zwycięzca otrzymuje level  i wskakuje na pozycję przegranego. Zwykły ork, który wcześniej nie był nikim specjalnym i potencjalnie schodzi na kilka ciosów również po zabiciu nas może stać się dowódcą i automatycznie stanie się kilkakrotnie silniejszy. Jak widać sztuczna inteligencja jest niesamowita!

Oczywiście, co też jest ogromnym plusem, świat jest otwarty. To znaczy, że robimy co chcemy – możemy chcieć jak najszybciej przejść grę i robić wyłącznie misje główne, możemy (tak jak ja) robić każdą pojedynczą misję dodatkową, by grę przejść w 100%, a możemy równie dobrze nie robić misji, tylko bawić się po prostu w zabijanie orków.

Na koniec dodam, co może być też ciekawostką dla fanów świata Tolkiena, że podczas rozgrywki spotykamy się z wszystkim znaną postacią – Golluma.

 

 


Leave a comment