South Park: Kijek Prawdy – Przygodo, przybywaj, nim mi ktoś ten kijek w dupę wsadzi.

Minęło już prawie siedemnaście lat i siedemnaście sezonów od premiery pierwszego odcinka kultowego i znanego prawie we wszystkich zakątkach świata serialu animowanego Miasteczko South Park. W tym roku przyszła pora na jego zaadaptowaną wersję RPG South Park: Kijek Prawdy (ang. South Park: The Stick of Truth) – już sama nazwa sugeruje, że można się po grze spodziewać dużej dawki przedniej rozrywki wprost z najpopularniejszej amerykańskiej mieściny górskiej.

Wcielamy się w postać rówieśnika czterech głównych bohaterów, który właśnie się sprowadził i jego pierwszą misją będzie znalezienie sobie nowych przyjaciół. Tutejsi chłopcy zafascynowani Władcą Pierścieni i prawdopodobnie całym milionem innych historii osadzonych w na wpół magicznych światach bawią się akurat w wojnę między rasą ludzi a elfami: przebierają się, walczą i próbują zdobyć, odzyskać lub obronić (w zależności od sytuacji) tytułowy kijek prawdy. Szybko spotykamy dzieciaki z drużyny dowodzonej przez Cartmana, dołączamy do niej i wówczas nie pozostaje nam już nic innego, jak tylko przez najbliższe godziny wsławić się jako lokalny bohater i wybawiciel księżniczek, choć co do tego drugiego może zniechęcić fakt, że funkcję księżniczki pełni nasz kolega Kenny. Nie pytaj, dlaczego Kenny chciał być laską, widać go to kręci… - wyjaśnia Cartman.

South Park - kijek prawdy

Mamy do wyboru cztery klasy: wojownika, maga, złodzieja i…żyda z m.in. Chopeszem Wyznawcy lub Świętym Kosturem w ekwipunku i jeden przydomek Dekiel, który takim pozostanie bez względu na nasze bezużyteczne próby zaproponowania czegokolwiek innego. Z czasem jednak za swe zacne zasługi dla Kupa Keep czeka nas awans i od tej pory będziemy nazywani Sir Deklem lub, jak to woli, Panem Deklem w spolszczonej wersji. O dziwo, tłumacze dobrze wywiązali się ze swojej pracy i dialogi w polskiej wersji nie tracą south parkowskiego uroku. Nie tylko żyd, ale każda klasa posiada unikalne zdolności i elementy ubioru czy ekwipunku, dodające jej mocy, defensywy bądź ekstrawaganckiego wyglądu, lecz bez względu na to, którą wybierzemy, trzeba opanować sztukę pierdzenia, na którą składają się cztery zaklęcia: Ryk Smoka, Prukoczar, Podstępny Piskacz oraz Nagasaki.

South Park - The stick of the truth

Zwiedzamy domy, pokoje i garaże różnych osób, poznając sekrety członków rodziny i sąsiadów. W sypialni mamy jednego z chłopców znajdziemy wielkie bongo i kilka rodzajów wibratorów, a w kawiarni czeka na nas zlecenie zdobycia amfetaminy do kawy. Interfejs przypomina Facebooka – kontrolujemy tam swoich nowych znajomych, ekwipunek i podziwiamy własną kolekcję Chinpokomonów. Podstawą dla fabuły gry są, rzecz jasna, odcinki serialu, choć co dokładnie się w niej pojawiło, a co nie, pewnie ocenić mogą tylko najwierniejsi fani, znający dobrze treść wszystkich siedemnastu sezonów. Prawdopodobnie łezka zakręci się im w oku, gdy w trakcie walki wbiegnie homoseksualny pies Stana lub kiedy kolejną misją okaże się odnalezienie Jezusa z interaktywnego programu telewizyjnego Jezus i Przyjaciele.

Produkt wydaje się być przede wszystkim skierowany właśnie do wielbicieli serialu, a w drugiej kolejności do miłośników charakterystycznej absurdalno-satyryczno-czarnej mieszanki humoru. Zagorzali gracze RPG, których taka forma relaksu mogłaby urazić, odrzucić czy nawet wzbudzić w nich wstręt, nie znajdą tu niczego dla siebie. Rozgrywka jest dosyć prosta i nie wymaga ani szczególnej sprawności, ani głowienia się nad strategią. Na dłuższą metę nuży i zniechęca, lecz to nie ona ma być głównym atutem gry. W ferworze karykaturalnych zdarzeń schodzi zupełnie na drugi plan na rzecz fabuły. Kiedy po otwarciu drzwi przypadkowego domu wyskakuje na Ciebie mężczyzna, odbywający stosunek seksualny z koniem, łatwo zapomnieć o banalnym sposobie poruszania się po krainie, a gdy do ataku wybierzemy psychodeliczną szarżę na jednorożcu, przestarzała mechanika turowej walki przestaje nas obchodzić. Zresztą do diabła z tym, to przecież South Park! Tu trzeba się zmierzyć z nazi-szczurami, nazi-krowami, monstrualnym nazi-płodem, menelem i nieudolnie próbować upilnować swój tyłka przed sondami analnymi kosmitów.

Niektóre sceny zostały uznane za na tyle kontrowersyjne, że wytwórnia Ubisoft, tłumacząc się względami rynkowymi, usunęła z wersji na PlayStation 3 i Xbox 360 dwie sceny aborcji i kilka związanych z analnymi działaniami kosmitów. Cenzurą tą nie objęto na szczęście wersji PC. Warto też podkreślić, że bardzo miło gra się na padzie i  zadbano także o ścieżkę dźwiękową, nie sprowadzającą się jedynie do piosenki z czołówki serialu i songów McElroya.

To, że nie widziałeś nawet choćby jednego odcinka nie znaczy, że nie odnajdziesz się w grze– wszystko zależy od rodzaju Twojego poczucia humoru. Kijek Prawdy może zachęcić do prześledzenia historii serialu i obejrzenia przynajmniej kilku lub kilkunastu…sezonów. Wielu twierdzi, że najświeższy wyrób Ubisoftu to raczej długi, interaktywny odcinek niż gra wideo, jednak nie o terminologię się tu rozchodzi, lecz o dobrą rozrywkę, a South Park z pewnością dla dużej rzeszy (nie tej III nazistowskiej) osób nią będzie.

http://www.youtube.com/watch?v=E1cHr1kVU3I


1 comment

Leave a comment